(Powrót) |
RECENZJA Z XXXIII FESTIWALU W ANTONINIE - ADAM CZOPEK ![]() To już trzydzieste trzecie jesienne spotkanie z muzyką Fryderyka Chopina w urokliwym Pałacu Myśliwskim Książąt Radziwiłłów w Antoninie, który jest jednym z niewielu miejsc w Polsce, gdzie słucha się muzyki Chopina w niemal niezmienionym architektonicznie wnętrzu pałacu. To miejsce było świadkiem występów młodziutkiego Chopina w rodzinnym gronie księcia Antoniego Radziwiłła w 1827 i 1829 roku. Właśnie ten fakt uczynił ten pałacyk miejscem kultu wielkiego kompozytora, którego utwory rozbrzmiewają w niezwykle magicznej atmosferze miejsca, gdzie był , prezentował i komponował swoją muzykę. Antoniński Festiwal od lat należy do grona najważniejszych wydarzeń chopinowskich w kraju. Znany i ceniony jest też na arenie międzynarodowej. Niezwykłą atmosferę tworzą nie tylko miejsce, ale również organizatorzy, którym od lat przewodzi Andrzej Leraczyk, obok niego w kierowniczym gronie działają Barbara Fibingier, Jan Popis i Maria Frąszczak. To ich wielkiej pasji oraz zaangażowaniu zawdzięcza festiwal wysoki poziom artystyczny i organizacyjny rozmach, co czyni ten festiwal wyjątkowym zjawiskiem na muzycznej mapie kraju. Wzorem poprzednich lat program tegorocznego festiwalu zbudowany został tak by ukazać muzykę Chopina w szerokim kontekście twórczości innych kompozytorów. Jednym z ważniejszych wydarzeń był nocny koncert "Chopin w aksamicie nocy" tym razem poświęcony pamięci prof. Barbary Hesse-Bukowskiej, przez wiele lat dobrego ducha Antonińskiego Festiwalu. Spotkali się, w tym koncercie, jak zawsze, wszyscy artyści uczestniczący w festiwalu. Każdy z nich zaprezentował to co uważał za najistotniejsze w swoim repertuarze. Wiolonczelista Bartosz Koziak i pianista Radosław Sobczak dali popis muzykalności i wrażliwości w zagranych świetnie Introdukcji i Polonezie C-dur op. 3 (bez tego utworu, który powstał w części w Antoninie trudno sobie ten festiwal wyobrazić). Ewa Pobłocka zachwyciła klimatem Nokturnu cis - moll op.77 nr1, a wspólnie z córką Marią ujęły pięknym wykonaniem Nokturnu Es-dur op.9 nr2 w opracowaniu na fortepian i wiolonczelę. Jacek Kortus pokazał właściwą sobie klasę w Preludium e-moll op.28 nr4, Fantasie - Impromptu cis-moll op.66 oraz Scherzu h - moll op. 20, które urzekało lotnością i subtelnością artykulacji zawrotnych pasaży. Radosław Sobczak urzekał subtelnie zwiewną interpretacją walców Ges-dur op.70 nr1 i cis-moll op.64 nr2 a przede wszystkim aurą.. Krótkim programem złożonym z Nokturnu H - dur op. 9 nr3. Nokturnem b-moll op.9 nr1 i dwóch Etiud z op. 25. zachwycił Lukas Geniušas, którego recital dany na zakończenie festiwalu był bez wątpienia ważnym wydarzeniem artystycznym. Młody artysta zaprezentował w nim nie tylko wirtuozowskie możliwości i krystalicznie czysty dźwięk, ale również głębokie zrozumienie specyfiki klimatu i nastroju Preludiów Rachmaninowa. Zachwycając przy tym subtelnym operowaniem niuansami kolorystyki brzmienia oraz świetną dynamiką na linii piano - forte. Miałem wrażenie, że swoją technikę pianistyczną podporządkował budowaniu napięcia emocjonalnego każdego z 13 Preludiów op. 32, przez co odbierało się je jak klejnociki pianistycznej sztuki. Podobnie było w przypadku 12 Etiud z op.10 Chopina, ujmujących pełną paletę emocji i nastrojów. Każda z nich miała właściwy sobie klimat i charakter. Urzekał też Geniušas pięknymi miękkimi pianami i fantastycznym przejściem do forte. Tak pięknie zagranego cyklu chopinowskich etiud dawno nie słyszałem. Kolejny raz dowiódł, że dysponuje naprawdę wielkim talentem o nieskazitelnej technice, pięknym dźwięku i kapitalnej umiejętności operowania barwą. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że finał koncertu "Chopin w aksamicie nocy" należał do Włodka Pawlika, jednego z uczniów prof. Barbary Hesse-Bukowskiej, który pojawił się na festiwalu specjalnie by wziąć udział w tym koncercie, dając dowód wielkiego szacunku do swojej Pani Profesor. Jego występ miał wszelkie cechy fortepianowego wieczoru klubowego, o niepowtarzalnej aurze i klimacie. Zaprezentował w nim swoje kompozycje i opracowania. Finałowy recital Geniušasa poprzedziło interesujące popołudnie sonat w wykonaniu duetu Bartosz Koziak (wiolonczela) i Radosław Sikorski (fortepian). Program tego koncertu zestawiony został z trzech sonat: Claude Debussy'ego - Sonata d-moll na wiolonczelę i fortepian z 1915 oku, Francisca Poulenca Sonata na wiolonczelę i fortepian z 1948 roku oraz Sonaty g-moll op.65 Fryderyka Chopina. Panowie od samego początku dowiedli, że stanowią dobrze rozumiejący się duet. Obaj wykorzystują podobną artykulację i w ten sam sposób podkreślają dramaturgię prezentowanego utworu, dysponują też podobną wrażliwością i muzykalnością co pozwala im na zgodne współdziałanie, i spójną interpretację. W ich ujęciu Sonata Poulenca zachwycała cieniowaniem nastroju i delikatnością barw. W Sonacie Chopina urzekali zgodnością przejmowania muzycznych motywów, a w Debussym przejrzystą artykulacją. Interesująco wypadło rodzinne popołudnie Ewy Pobłockiej i Jej dwóch córek, starszej Ewy pianistki i śpiewaczki, młodszej Marii wiolonczelistki i pianistki. Był to udany pokaz rodzinnego muzykowania dowodzący talentów obu młodych solistek. Co prawda Ewa nie zachwyciła mnie wykonaniem pieśni Chopina, ale pieśni Poulenca, Schumanna i Fauré słuchałem z satysfakcją, z podobną przyjmowałem występy młodszej Marii. Na bis Panie zaprezentowały piękne wykonanie "Die Forelle" Franza Schuberta. Nieco rozczarowała swoim recitalem Włoszka Leonora Armelini. Program jej recitalu obejmował utwory Claude Debussy'ego, Roberta Schumanna i 12 Etiud z op. 25 Chopina. Niestety, w Debussym zabrakło sprawnego operowania kolorystyką, Schumann brzmiał, jak na mój gust, zbyt masywnie i bez wdzięku, a chopinowskim etiudom przydałoby się więcej finezji. Na zakończenie pozostawiłem sobie przyjemność omówienie koncertu inauguracyjnego, który tradycyjnie odbył się w Ostrowie Wielkopolskim. Grała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Poznańskiej, dyrygował Łukasz Borowicz. Jego program zestawiono tym razem z koncertu fortepianowego Andrzeja Panufnika z 1961 roku i Fryderyka Chopina (e-moll op. 11). Ewa Pobłocka w koncercie Panufnika urzekała nie tylko sprawnością techniczną, ale przede wszystkim wyrazową, ujmując przy tym subtelnymi pianami oraz sposobem kształtowania dźwięku i niuansami dynamicznymi w jego II części. Wykonaniem tego koncertu Panufnika uhonorowano 100 rocznicę urodzin kompozytora. Jacek Kortus zagrał koncert e-moll Chopina ładnym dźwiękiem i dobrą dynamiką przy świetnej ekspozycji obu tematów i ich przetworzeń, co pozwoliło mu budować formę koncertu ujmując zarazem naturalnym prowadzeniem frazy i kantyleny melodycznej. Była w tej interpretacji młodzieńcza energia i fantazja, ale nie zabrakło też chwili nostalgicznej zadumy w środkowej Romancy granej z subtelną delikatnością. Szkoda tylko, że w trzeciej części zdarzyły się pomyłki tekstowe. W zagranej na wstępie uwerturze do Don Giovanniego W.A. Mozarta zabrakło mi w ujęciu Lukasza Borowicza kłębiących się tutaj dramatycznych emocji przez co wypadła nieco monotonnie i bez wyrazu. Adam Czopek |
............................................................................................................................................................................................ |
Strona opracowana przez ClassicWebSite. Kopiowanie zastrzeżone, Polska, Poznań 2007. |